GRIMLORD - Zaćmienie '2005

 

Serwis: Metalheart.pl

Nie będę zanudzać czytelników i w skrócie powiem, że Grimlord to „naturalna” kontynuacja wrocławskiej formacji Grimond, tyle, że w nieco zmienionym składzie personalnym. Również i sam materiał, czyli singiel „Zaćmienie” różni się stylistyką od tego co mogliśmy usłyszeć choćby na „Nocnej Wizycie”, które to demo miałem okazję recenzować. Co ciekawe utwór „Zaćmienie” w brzmieniu, które można usłyszeć na stronie zespołu został zarejestrowany w lipcu 2005 roku. Skąd taka rozbieżność czasowa zapytacie – nie wiem i przyznam się, że po tym, jak posłuchałem tego kawałka, moje zdziwienie jest jeszcze większe. No bo, po jakiego grzyba się pytam, „chować” taki numer, jak „Zaćmienie”. Całkiem dobra produkcja – widać, że praca w studio nie poszła na marne i chłopaki (choć podejrzewam, że głównie Bartek Źrebiec) pokazali, że w skromnych warunkach można zrobić coś naprawdę interesującego. Sama kompozycja utrzymana jest głównie w średnim tempie (choć zdarzają się świetne zwroty „akcji”), z całkiem przyzwoitymi wokalizami, poruszającymi się raczej w niższych rejestrach, z którymi Bartek radzi sobie stosunkowo dobrze. Oczywiście na plus należy również zaliczyć interesujące partie gitarowe (od rockowych, aż po lekko thrashowe), głównie pare solówek, które zdradzają bardzo dobry warsztat ich wykonawcy, czyli… Bartka – po raz kolejny. Kończąc muszę przyznać, że „Zaćmienie” przypadło mi do gustu, ale z oceną wstrzymam się do usłyszenia czegoś więcej niż tylko singla – pozostaje więc uzbroić wię w cierpliwość i poczekać na coś więcej, niż tylko jeden utwór.


Kontakt z zespołem: www.grimlord.eu

autor: Marcin Szlęzak

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Metal.pl

Cóż można napisać na podstawie jednej tylko kompozycji? Niestety nie wiele a tyle właśnie wrocławski Grimlord zmieścił na najnowszym demo. Kompozycja ta jak łatwo się domyślić nosi tytuł "Zaćmienie".Okazuje się, że rzeczone trio potrafi grać rocka. Wie do czego służą instrumenty, wie jak z nich korzystać, a co równie ważne wokalista ma całkiem niezły głos. Wszystko to zostało w świetny sposób wymieszane w "Zaćmieniu" właśnie. Bardzo ciekawe i miłe dla ucha melodie kontrastują z cięższymi riffami i dobrą, nie nachalną pracą sekcji rytmicznej. Zdecydowanie tak powinno się grać rasowego rocka i ukryć się nie da, że Grimlord tę sztukę właśnie opanował. Dodatkowo nasze uszy pieści bardzo dobre brzmienie, efekt pracy w podwrocławskim Echo Studio.Te 5 minut pozostawia po sobie wielki niedosyt. Szczerze mówiąc wkurzyłem się na ten zespół, zaintrygowali mnie swoją muzyką a potem kazali się wypchać mówiąc "więcej nie ma". A ja się na to nie zgadzam, chcę więcej!


autor: Dominik [Nehamod]

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Nocturnal Battle of Chariots

Ha, no i mnie panowie z Grimlord wzięli tak trochę z nienacka:) Okazuje się bowiem, że Grimlord to niegdysiejszy Grimond - czyli kapela, która nagrała recenzowaną jakiś czas temu płytę demo "Nocna wizyta" (2003). Wówczas zupełnie mi takie granie nie podeszło, kiepska jakość nagrań, podobnie rzecz się miała z kompozycjami, pamiętam też że drażnił mnie głos wokalisty. Na życzenie zespołu recenzuje ich jednoutworowe demo pt."Zaćmienie", które do mnie nadesłano drogą elektroniczną. Niby to mp3ka, ale brzmieniowo utwór wypada znakomicie, nie inaczej jest jakością aranżu - pięć minut to sporo czasu na pokazanie się z jak najlepszej strony. I Grimlord w pełni wykorzystali ten czas odsłaniając swe bardziej dojrzałe, poparte znakomitym warsztatem, oblicze. Wokalista, choć ten sam, już nie pieje jak kur o poranku, używa swojego głosu roztropnie - nie wchodzi w rejony, w których mógłby sobie nie poradzić i dzięki temu daje się go znośnie słuchać. Trochę to wszystko przypomina Turbo, Kat lub bardziej projekt Romana - taki Alkatraz na poważnie:) Naprawdę, to czysta przyjemność słyszeć jak kapela potrafi ewoluować i to jeszcze z zupełnego piwnicznego przeciętniaka w zdecydowanie bardziej zaawansowany twór. Miło widzieć, że lekcja została odrobiona!!!

 

autor: kaReL
ocena: 7/10

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Millenium Metal

Dziwna jakaś historia z tym zespołem. Grimlord to jeszcze do niedawna był zespół... Grimond. Nazwa została zmieniona, nie znam przyczyn tej zmiany i nie mam zamiaru dociekać, ale sprawa jest, co by nie mówić podejrzana, bo zmienił się też skład. Pod nowym już szyldem wydano demo, zawierające jeden tylko utworek, który właśnie tutaj mam przyjemność przedstawiać.No właśnie, powiedziałem „przyjemność” i faktycznie, mając w pamięci ostatni materiał jeszcze Grimond, który był dość średniawy, zauważam, że sporo się zmieniło. Po pierwsze i najważniejsze... zmienił się wokal. Nie mówię tu o osobie wokalisty, bo tym nadal jest Bartosz Źrebiec, ale raczej o jego sposobie śpiewania. Przyznam szczerze, że na „Nocnej wizycie” wokale były fatalne. Nowy utwór to ogromna zmiana. Bartosz trochę podszkolił warsztat i znalazł swój sposób na śpiewanie. Oczywiście nie zostanie moim ulubionym wokalistą, bo do bardzo dobrego poziomu jeszcze trochę brakuje, ale jest zdecydowanie lepiej niż ostatnio i widać duży postęp, co jest ogromnym plusem.Kolejnym plusem jest dojrzałość kompozytorska. Nie wiem, kto był kompozytorem utworów na „Nocnej wizycie”, ale porywające to one nie były, choć słuchało się dość przyjemnie momentami, ale ten nowy utwór to również duża zmiana stylistyczna. W notce biograficznej napisano, że Grimlord jest zespołem rockowym. Nie mogę się z tym zbytnio zgodzić, bo riffy gitarowe są typowo heavy metalowe. Wokal można by nazwać rockowym, ale tez nie do końca. Niemniej jednak utwór jest całkiem ciekawy i wpadający w ucho. Zgrabny riff, dość ponury i posępny, a do tego świetne sola i gitarowe melodyjki – przeszkadzajki, które znacznie ubarwiają i wzbogacają ten numer. Fajny klimat, do tego typowo życiowy tekst z „lekką nutką dekadencji” i filozoficznych rozważań nad „sensem ludzkiej egzystencji” ;-) Naprawdę można ten utwór polubić.Szkoda tylko, że jest to demo z TYLKO jednym kawałkiem, bo nawet nie wiadomo w sumie jak to oceniać. Chyba nawet się nie kwalifikuje do oceniania, ale jakąś notę trzeba wystawić. Utwór jako taki podoba mi się i warto go posłuchać, zwłaszcza, jeśli znało się dokonania Grimond, bo można się mile zaskoczyć, tak jak to było w moim przypadku. Pierwsze przesłuchanie było dość chłodne, ale przy kolejnych ta muzyka naprawdę weszła mi w krew. Polecam wam ten jeden utwór, bo być może zapowiada całkiem niezły pełnoczasowy materiał. Sięgnąłbym po niego bardzo chętnie.

Ps.1. Ocena jest tylko po to, aby była, bo jakaś musi być i nie jest ona ani odrobinę miarodajna ani porównywalna do czegokolwiek.
Ps.2. Strona zespołu z utworem do posłuchania: www.grimlord.eu

Autor: Atreju   Ocena: 7/10

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Metalrulez

Na początku dwa słowa wyjaśnienia. Grimlord to nic innego jak wrocławski Grimond po małym retuszu nazwy… Od wydania ich ostatniego materiału „Nocna Wizyta” minęło już kilka lat, wiec najwyższy czas pochwalić się jakimś nowym materiałem. Demko, które do mnie dotarło drogą elektroniczną zawiera jednak tylko jeden kawałek. Trochę mało jak na mój gust, ale trzeba przyjąć to, co jest. Poprzedni materiał tej formacji łyknąłem bez większych problemów, ale daleki byłem również, od wszelkich zachwytów. Tym razem jest już trochę lepiej. Nadal jest to typowe rockowo-metalowe granie o melodyjnym zabarwieniu, lecz tym razem jest już konkretniej, bardziej dojrzale. Kawałek jest dość zróżnicowany, zawiera zarówno szybsze, bardziej dynamiczne momenty, jak i wolniejsze, bardziej nastawione na ciężar. Całkiem ciekawie wypada także śpiewający po polsku wokalista. Na moje ucho to od ostatniego materiału poprawił się dość wyraźnie. Lepiej wypada także sama produkcja tego kawałka. Ogólnie mówiąc „Zaćmienie” to dobry prognostyk na przyszłość, szkoda tylko, że jest to pojedynczy utwór, a nie większe demo.

Lista utworów:
1. Zaćmienie

Ocena: -7/10

www.grimlord.eu

Prezes

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Wrock.pl

„Zaćmienie” jest drugim demem cd zespołu. Na płycie znajdujemy jedną pięciominutową kompozycję. Muzyka zawiera dużą dawkę energii i mocy. Charakteru kapeli nadaje równa sekcja rytmiczna i agresywne gitarowe riffy. Ucieczką od monotonii są częste zmiany tempa, dzięki czemu całość nie dłuży się. Generalnie muzyka ciekawa, tylko jest jedno, ale…Wszystko to już gdzieś słyszałem. Takie granie trochę w stylu Faith No More z czasów płyty Angel Dust, ale mniej energetyczne, no i wokalnie gorsze, bo Mike’a Pattona mało, kto jest w stanie doścignąć. Widać też fascynacje muzyków Grimlord heavy metalem i klasycznym hard rockiem z lat siedemdziesiątych, a wszystko doprawione na końcu odrobiną art rocka spod znaku King Crimson.
Na razie jeszcze dużo drogi przed nimi. Zapowiada się ciekawie. Czekam na pełnowymiarowy krążek.

Adam Palacz.

 

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Serwis: Evermetalzine

Dziwnymi kanałami w moje łapy wpadło ostatnie demo wrocławskiego Grimlord. Pierwsze ostrzeżenie to okładka, stalowa czaszka z piszczelogitarami i staroświeckim logo. Red Alert! A więc ostrożnie do roboty. Pierwsze podejście, pierwsze słuchanie. Jeb! Czuję się jak w „Efekcie motyla”,cofam się w czasie o dobre 15 - 20 lat. Robi sie jaśniej, na ulicy pełno metali w obcisłych spodniach zakończonych nieproporcjonalnie dużymi białymi adidasami, z naszywkami i pieszczochami na rękach. Ale miło wspominam te lata. Więc pierwszy plusik dla „Zaćmienia” za przeniesienie mnie swoją muzyką w te zamierzchłe czasy. Muzyka zawarta na tym jednoutworowym materiale to czysty genetycznie hard rock / heavy metal z rodowodem. Ładny harmoniczny początek, potem standardowe wprowadzenie głównym riffem do zasadniczej treści utworu. Po pierwszym słuchaniu może się wydawać to nieco archaicznym rozwiązaniem, ale ma swój urok i jakby nie patrzeć sprawdza się! Dalej mamy tu wokalistę jak z dawnego Ceti, Turbo, naprawdę fajne, melodyjne solóweczki zagrane na dobrym poziomie i z pomysłem. Pierwsza kojarzy mi się z Hammetem, z okresu kiedy jeszcze był czegoś wart. Później fajne przyśpieszenie z zapożyczonym riffem z „Abigail” Kinga Diamonda i podobnym solo. Tekst śpiewany jest po polsku, na szczęście nie prawi o szatanie. „Zaćmienie” bardzo fajnie sie rozwija, poszczególne fragmenty logicznie po sobie następują . Z pewnością sporo zasługi mają tu umiejętności i doświadczenie muzyków Grimlord. Jednym słowem wszystko na swoim miejscu.Od strony technicznej bardzo podoba mi się sposób realizacji materiału, brzmienie gitar i przejrzystość sekcji. Po przesłuchaniu kawałka kilkanaście razy znam go już w zasadzie na pamięć, nauczyłem sie grać większość zagrywek na gitarce.No i o to chodzi, żeby coś w głowie pozostało. Co prawda świat metalu teraz jest teraz na nieco innym etapie rozwoju, ale dobrze, że ktoś jeszcze kultywuje tradycję i powraca do starych wzorców.W kategorii heavy metal dam spokojnie 8/10.

vysnafca75

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Gery.pl

Grimlord to kontynuacja, czy może raczej odłam wrocławskiego zespołu Grimond, który kilka lat temu wydał demo 'Nocna wizyta'. Tak naprawdę to nie wiem o co chodzi w tych wszystkich podziałach, rozstaniach itp. itd. Przypomina to trochę kultową 'Modę na sukces', 'Dynastię' czy inne 'W kamienym kręgu', więc szkoda poświęcać miejsca na takie niuanse. Po wysłuchaniu 'Zaćmienia' wychodzi zaś jedno - 'Nocna wizyta', jak wcześniej wobec świętego oburzenia młodzieży postulowałem, to słaby materiał.

Nowy singiel zespołu to granie zdecydowanie bardziej nośne, czerpiące z nurtu hard n' heavy to, co najlepsze. Są więc miarowe, gniotące riffy, zwroty akcji i przyspieszenia, jest sporo dobrych solówek i nareszcie przyzwoicie wykorzystane linie wokalne, które nie wychodzą przed szereg i pozwalają instrumentom odegrać bez żenady swoje partie. Utwór jest dobrze wyprodukowany i w kilku miejscach zaskakuje naprawdę niezłym warsztatem muzyków tudzież pomysłami, które choć nie są pierwszej świeżości, to potrafią zbudować odpowiednie napięcie. Problem w tym, że wszystko to słyszałem już pół miliona razy, ot choćby na solowych krążkach Grześka Kupczyka i jego CETI, ostatnich, słabych niestety, wyczynach Turbo czy miejscami na bardziej przebojowych krążkach Megadeth (np. 'Cryptic Writings'). Mimo to, Grimlord wychodzi ze starcia obronną ręką i kilkakrotne przesłuchanie 'Zaćmienia' sprawiło mi jakąś tam przyjemność. Nie żebym się zmoczył czy szukał dłonią jąder, ale jest naprawdę ok. Tylko dlaczego tak mało?

Pięć minut materiału to bardzo mało nawet jak na singiel, a jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jeśli zespół pójdzie za ciosem i nagra materiał równie nośny i przebojowy, jak 'Zaćmienie', to pewnie przebije francuskie Grimlord, które w nadsekwańskich piwnicach rzeźbi krążki dla Drakkar Productions. Póki co na to się nie zanosi, bo propozycja wrocławian, choć ukazuje się dopiero teraz, ma już... 2 lata.

autor: Łukasz Dubaniowski

Tytuł płyty:

Zaćmienie

Wytwórnia:

Selfrelease 2007

Ocena:

3,5/6

 

 

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Serwis: Musicinside.pl

Grimlord to zespół wywodzący się ze stolicy Dolnego Śląska: krainy pięknych kobiet i zimnego Piasta, czyli z Wrocławia. Grają już blisko 8 lat, popełniając przy tym kilka materiałów demo, których z dumą i honorem bronią na koncertach w całej naszej ojczyźnie. Płytka Zaćmienie jest ich chyba pierwszym, w pełni profesjonalnym materiałem (wnioskuję, nie stwierdzam), i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony. Normalnie, jak to mam w zwyczaju, na samą myśl o zrecenzowaniu płyty, której łączny czas nie przekracza kilku minut, wpadam w furię, wyklinając na tych, którzy czelność mają wysyłać tak krótkie materiały do zrecenzowania i wydania jak najbardziej pochlebnej opinii na ich temat. Przeto ciężko jest słowami opisać dźwięki, a co dopiero jak jest ich tak mało. Ale w przypadku Grimlord, na te cholerne 5 minut, dźwięków wszelakich jest sporo! Szok! Nie, nie jest to ani progresywny rock, ani ultra techniczny death metalowy wyziew piekielny. Jest to przede wszystkim muzyka płynąca z serducha, na pierwszy rzut ucha to słychać. Muzycznie chłopaki obracają się wokół szeroko pojętej muzyki heavy rockowej. Jak dla mnie słychać tu trochę Proletaryat z Czarnych szeregów, trochę Kata, nawet trochę Metallicy, czy Iron Maiden. Brzmienie? Naprawdę niezłe, osobiście poprawiłbym to i owo, wyciągnął więcej dołów, skręcił w dół delay przy solówkach, ale po co? Bucha płytka konkretnie. Wokale? Dla mnie bomba. Niski, melodyjny głos i ciekawe linie melodyczne. Teksty? Wielki plus dla chłopaków, bo w utworze tym łoją po polsku, a żeby robić to w dzisiejszych czasach trzeba mieć jaja wielkości piłki do koszykówki. Nie jest to może poezja, ale daje radę. Sekcja rytmiczna jedzie do przodu, żadnych ekscesów, czyli tak, jak w takiej muzie być powinno. Solówki? Powiem tyle: miodzio. Słychać konkretny warsztat techniczny i naprawdę ciekawe pomysły. Trochę może przesładzam, ale sentyment do takiej muzyki w człowieku po latach pozostał. Minus dla chłopaków za to, że materiał ten nie jest świeży, gdyż rejestracja tego singlo–dema odbyła się w 2005 roku. Ciężko więc powiedzieć, co Grimlord teraz tworzy, jak i czy ewoluowali, tak się nie robi. Poza tym, te naprawdę ciekawe 5 minut to trochę za mało. Proszę więc z tego miejsca o więcej, bo Zaćmienie zaostrzyło mi tylko apetyt, pozostawiło głodnego, a jak jestem głodny to i wkurzony. Dlatego tylko 7.

Jourgen.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Serwis: Metal Centre

Muzyka: Heavy Metal
Strona Internetowa: www.grimlord.eu
Czas Trwania: 05:07 minuty (1 utwór)
Kraj: Polska

„Zaćmienie” to singiel wrocławskiego Heavy Metalowego bandu. Dziwi mnie fakt wydania singla w podziemiu, myślę, że jeden utwór to za mało. Mimo wszystko ten jeden utwór wydał mi się trochę odmienny od poprzedników. Oczywiście nadal jest to Heavy Metal.

Utwór „Zaćmienie” zaczyna się bardzo ciekawą melodyjną frazą, pełną melodyjnego patosu... ale niestety to tylko krótki całkiem odmienny wstęp do reszty kawałka, co nie znaczy, że reszta jest gorsza, po prostu jest to inny rodzaj klimatu, czyli dalej jest bardziej ostro, zadziornie no i z wyważonym kopem. Tempo utworu jest umiarkowane a nawet wolne z lekkimi tendencjami do typowych heavy metalowych przyśpieszeń wypełnionych rytmicznymi riffami i melodyjnymi solówkami, które wraz z sekcją rytmiczną zachęcają do odrobiny szaleństwa przy muzyce.

Całość spleciona jest z kilku dynamiczno-melodyjnych powtarzających się tematów muzycznych co prowadzi lekko ochrypły śpiew wokalisty. Utwór „Zaćmienie” prezentuje muzykę odrobinę zbliżoną do KAT'a. Myslę, że jako support byliby nieźli. Szkoda tylko, że GRIMLORD ukazał tylko jeden utwór. A poza tym bardzo ubolewam na za krótkim wstępem, z którego moim zdaniem mógłby wyrosnąć całkiem oddzielny utwór przedłużający klimat wstępu.

 Gnom.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Serwis: Gondolin.pl

Relacja jaka zawisła między byłymi muzykami Running Wild, a Rolfem wymusiła w zasadzie dwie rzeczy. Po pierwsze przez dobry kawał czasu panowała dezorientacja, kto trzyma teraz właściwą banderę z nazwą Running Wild, a po drugie, z pochodnią można było szukać recenzenta, który oparłby się pokusie porównania obu komórek - macierzystej i potomnej.
 
Tyle Running Wild. Miał nam pomóc, żeby nie babrać się zbytnio w błocku historii wrocławskich zespołów Grimond i Grimlord (nie wynika to bynajmniej z mojej ignorancji, ale z poszanowania zespołu, wszak sam Grimlord nie dzieli się swoją historią z czytelnikami Internetu, a Grimond milczy na temat pokrewnej grupy swojego byłego gitarzysty).

Singiel „Zaćmienie” to jeden kawałek. Mam nadzieję, że zespół z pełną świadomością zamieścił go właśnie w taki, a nie inny sposób, bo jako przeciętny słuchacz zakładam, że „Zaćmienie” będzie reprezentować styl zespołu. Umieszczony track to ciężki, mroczny i urozmaicony numer, który mocno przywołuje CETI, melodyką i klimatem „Upiór w Operze” Turbo, a pewnym drobnym motywem... nawet Blind Guardian. Kompozycja opiera się na rozkręcającym się tempie (od marszowego walca po szybszy, klasyczny, heavy metalowy motyw), a przecinają ją naprawdę niezłe solóweczki. Nie jest to koncertowy killer (zresztą z tego Grimond, nie wiem jak Grimlord, nigdy nie słynął, przez co nie sprawdzał się wśród pijackiej, wrocławskiej publiki), ale za to solidny numer z własną atmosferą i charakterem.

Ja jestem za. Szkoda tylko, że chłopaki planują anglojęzyczną karierę. To jeszcze bardziej oddali ich od koncertowej popularności. Prawdopodobnie jednak nie o to Grimlordowi chodzi... i mam nadzieję, że wytrwa przy swoim pomyśle na granie.

Strati.