Armia Krajowa

14 lutego 1942 Wódz naczelny Wojska Polskiego i zarazem Prezes Rady Ministrów Gen Władysław Sikorski. Powołał Armie Krajową.
Nazwa wzięła się stąd, że pod rozkazy naczelnego wodza Wojska Polskiego musiały się poddać wszystkie organizacje militarne i paramilitarne, które się znajdowały na terytorium polski. Które walczyły z okupantem Niemieckim i trochę Sowieckim.

I tym oto sposobem powstała ARMIA KRAJOWA czyli ten słynny skrót AK! Najsłynniejszy skrót w ogóle w historii polski. Chciałem zwrócić uwagę na nazwę, oto na wszystkich frontach II wojny światowej walczyli Polacy

Brygada Karpacka – W północnej Afryce /w Tobruku/
Polscy Lotnicy – Nad Anglią i nad Afryką Północną
Polscy Marynarze – na Północnym Atlantyku
Polscy żołnierze. Min: Dywizja Generała Maczka – W Szkocji
I właściwie na całym froncie zachodnim byli Polacy.
I chodziło o to że te organizacje paramilitarne i militarne oraz odziały partyzanckie w Polsce były jak gdyby drugą armią!  nie polskimi siłami na zachodzie  tylko Armią krajową w kraju!

TO BYŁA NAJWIĘKSZA ARMIA PODZIEMNA, nie tylko w drugiej wojnie światowej! ALE W OGÓLE W DZIEJACH LUDZKOŚCI. Nigdy wcześniej i nigdy później nie było Armii podziemnej liczącej ponad 300 tysięcy zdeterminowanych ludzi .

Ta armia zadała Niemcom a potem Sowietom także bardzo poważne straty.
I głównym celem powołania tej armii było przygotowanie ogólnonarodowego powstania
w tym krytycznym momencie kiedy III rzesza zacznie ponosić klęski.

Biała Śmierć

A oto historia spokojnego rolnika, który zyskał sobie sławę najlepszego fińskiego snajpera.

Simo Häyhä, ps. „Biała śmierć”

był dla Rosjan jak zły duch. Na mundur zakładał biały maskujący kombinezon. Zbliżał się do Rosjan, zabijał i znikał. Przygotowując swoje stanowisko polewał śnieg wodą, aby go zmrozić, żeby strzał nie wzniósł nawet najmniejszego tumanu śniegu. W ustach trzymał lód, (ten prowizoryczny filtr zatrzymywał parę wodną by nie zdradziła jego pozycji). Nie używał celownika optycznego a jedynie muszki i szczerbinki, wyeliminował 505 wrogów + około 200 używając nart i pistoletu maszynowego.

Sowieci wielokrotnie i bezskutecznie próbowali go zlikwidować, przeprowadzając naloty bombowe i używając ciężkiej artylerii oraz wysyłając swoich snajperów. Najlepszym rezultatem, jaki osiągnęli, było zniszczenie płaszcza Simo, w który zaplątał się odłamek szrapnela. Pewnego dnia parę metrów od niego spadł radziecki pocisk. Simo cudem przeżył, odnosząc tylko lekkie rany, które nie zagrażały jego życiu.

6 marca 1940 r. został postrzelony w szczękę. Pocisk przekoziołkował po uderzeniu i opuścił jego głowę. Zanim stracił przytomność zdążył jeszcze zastrzelić radzieckiego żołnierza, który go zranił.

Trzeba iść do księgarni i kupić książkę jednym słowemSimo Häyhä